Co to był za dzień, co to był za Festiwal! Skąpany w deszczu, ostatni dzień 32. Pol'and'Rock Festivalu dobiegł końca. W najpiękniejszy możliwy sposób.
32. Pol'and'Rock Festival przeszedł do historii - w najpiękniejszy możliwy sposób. Ostatni dzień Festiwalu był chłodny i deszczowy, co jednak nie przeszkodziło setkom tysięcy ludzi bawić się w najlepsze.
Od samego rana publiczność licznie gromadziła się w namiocie ASP, gdzie odbyły się spotkania z Juliuszem Machulskim, Zosią i Andrzejem Wroną, a także Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim.
O godzinie 11:00, 10 zakochanych par wzięło ślub na Festiwalu, z czego jedna para to ludzie z naszego Pokojowego Patrolu. Wszystkim gratulujemy serdecznie i życzymy wszystkiego co piękne na nowej drodze życia!
O 15:00 ponownie ruszyła Duża Scena, na niej pojawiła się Orkiestra Domowych Dzieci, a później Hel'enine Oći. Gdy wybiła 17:00, cały Pol'and'Rock Festival zastygł na moment w miejscu i oddał cześć Bohaterom Powstania Warszawskiego, a pod sceną rozwinięto ogromną, biało-czerwoną flagę.

fot. Lucyna Lewandowska
O 17:30 wystartowały koncerty na Małej Scenie - zagrali laureaci Antyfestu Antyradia, zespół Lost In You, a następnie Atmosphere & Marcin Rozynek, Special Guest z Australii, Ewelina Flitna oraz Trupa Trupa. Małą Sceną zamknął zaś WaluśKraksaKryzys, dając porywający występ.
Wracając na Dużą Scenę - Brytyjczycy z Malevolence pokazali, jak się robi nowoczesny metalcore, a Wargasm... jak się robi totalne, "rock'n'rollowe" show! Choć w swojej muzyce bazują głównie na elektronice, ich koncert miał moc setki metalowych zespołów w jednym. Festiwalowiczom w zabawie nie przeszkodziła nawet ulewa, która rozpętała się podczas tego występu - jak w social mediach napisał jeden z uczestników: "Pol'and'Rock płonął w deszczu". To najlepsze podsumowanie!

fot. Eryk Witek
Pozostajemy w bardziej elektronicznych klimatach, łagodzimy nieco brzmienie, ale na pewno nie emocje - Kosheen dali przepiękny koncert wypełnionych hitami, a wzruszona wokalistka Sian Evans nie kryła łez, widząc morze ludzi śpiewających jej teksty.

fot. Michał Kwaśniewski
Eagle-Eye Cherry wraz z zespołem pokazali klasę, rozbujali publiczność, a oczekiwany przez wszystkich mega hit "Save Tonight" ponownie porwał tłum do skakania i śpiewania.
Koniec Festiwalu zbliżał się szybciej, niż wszyscy byśmy chcieli - ale jeżeli już kończyć, to właśnie w taki sposób. Najpierw przepięknie zagrali Happysad, otoczeni świetną scenografią i oprawą, a potem - zgodnie z tradycją - wszyscy razem z Piotrem Bukartykiem odśpiewaliśmy Festiwalowy Hymn, czyli "Z tylu Chmur".
Te trzy festiwalowe dni minęły szybko - napakowane jednak były taką ilością energii i pięknych emocji, że chyba wszyscy możemy czuć się usatysfakcjonowani. To był piękny Najpiękniejszy Festiwal Świata. Na podsumowania przyjdzie jeszcze czas, a na razie odpocznijcie i wracajcie wszyscy bezpiecznie! Dziękujemy!
Widzimy się na 33. Pol'and'Rock Festival, który odbędzie się w dniach 29-31 lipca 2027!

